Wiedza jest, umiejętności brak?

Pedagodzy alarmują – dzieci w polskich szkołach uczą się zupełnie zbędnych rzeczy. Pomijane są natomiast w czasie edukacji bardzo istotne umiejętności, bez których dość trudno jest poradzić sobie w dorosłym życiu. Przykład?

W szkole wykłada się mnóstwo wzorów matematycznych, do głów dzieci wkładane są także skomplikowane reakcje chemiczne czy setki dat związanych z wydarzeniami historycznymi. Przyznać trzeba, iż człowiek winien posiadać elementarną wiedzę na temat otaczającego go świata (wszak amerykańskie dzieci nie mają często pojęcia, gdzie leży Polska, podczas kiedy nasi uczniowie gruntownie poznają mapę globu), ale czy nie zaburzono tu proporcji?

system edukacji
Może przydałoby się, gdyby w szkole pojawiło się więcej zagadnień w stylu: jak otworzyć konto w banku, jak obliczyć swój roczny dochód, w jaki sposób wypisać skomplikowane podanie w urzędzie? Tego niestety w polskich szkołach brakuje i dzieci co prawda potrafią wymienić po kolei władców z dynastii Jagiellonów czy Piastów, ale kiedy zostałyby poproszone choćby o zaplanowanie podróży pociągiem do jednego z europejskich miast – nie byłoby chyba tak łatwo.

Coraz częściej podkreśla się, iż polski system edukacji jest, delikatnie mówiąc, nieco skostniały i wymaga unowocześnienia i dobrych reform. Zgadza się, iż wprowadza się sporo nowinek czy udogodnień ( jak choćby fakt, iż dzieci podczas zajęć lekcyjnych w wielu szkołach korzystają z tabletów), ale jednak sporo jeszcze jest do zrobienia. Wiedza to dużo – lecz zdecydowanie może nie wystarczyć. Może dobrze byłoby, gdyby nad tym zagadnieniem pochyliło się Ministerstwo Edukacji?